“Polish boy wanted” to nie jedyna kampania, która zaczęła się od fake’a Interaktywnie.pl

Kiedy okazało się, że piękna Dee Dee wcale nie szukała Votka tylko promowała ubrania, specjaliści z branży podzielili się w ocenach. Dla jednych akcja była “udana i angażująca”, a oburzenie – infantylne; dla drugich – Reserved strzeliło sobie w stopę, bo zamiast zrobić wspólnie z internautami coś fajnego, zrobiło internautów w… trąbę. I fakt, na fake’a daliśmy się złapać nie pierwszy raz i z pewnością nie ostatni, ale zdecydowanie wolimy być oszukiwani w szczytnym celu.

– Jest jeszcze za wcześnie, żeby powiedzieć, jaki wynik da akcja. Jednak zasięgi z pewnością są wysokie, a o to przecież chodziło. Ciekawszym tematem jest oburzenie w branży. Dla każdego kto uważa, że reklama powinna być prawdą, chciałbym przytoczyć historię, która mi się przypomniała. “Na wiadukcie stały dwie dziewczynki i rzucały kamieniami w przejeżdżające samochody. Jedna była dobra, a druga zła. Dobra trafiała w każdy samochód, zła w co trzeci. Dobro zawsze zwycięża ze złem – podsumowuje Ignacy Bochiński, Partner w agencji interaktywnej KERRIS.

Przeczytaj cały artykuł.